ŁADOWANIE

Czy Gruzini mają super moce?

DreamCatchersJourney

Czy Gruzini mają super moce?

Gruzini

Gruzini… kto z nas chociaż raz nie słyszał, jaki to serdeczny naród, a jak oni się bawią, a jak śpiewają, a jak Polaków lubią! Z takim właśnie nastawieniem wjechaliśmy do tego kraju przez granicę w Batumi. No cóż. Mina nam zrzedła dość szybko. Oczywiście Ci otwarci sympatyczni Gruzini jak najbardziej istnieją, ale żeby się do nich dostać, najpierw trzeba zwyzywać na drodze co najmniej połowę narodu…

Scenki z kategorii „Na drodze”

Czy Gruzini wpadli kiedyś do kociołka z magicznym napojem i dzięki temu mają dar przewidywania przyszłości? A może zmutował się w nich jakiś gen, dlatego wiedzą co się zaraz wydarzy? Bo jeśli nie, to zastanawiało mnie, w jaki sposób wyprzedzając pod górę albo przed ostrym zakrętem wiedzą, że nic nie jedzie z przeciwnej strony. Zdradzę Wam odpowiedź, bo ja już wiem. Nie wiedzą, jadą po prostu pod prąd licząc na łut szczęścia. Sprowadzają sobie zdezelowane, powypadkowe fury skąd się da i skąd jest taniej, a potem jeżdżą, obowiązkowo, z łokciem na zewnątrz, kompletnie bez wyobraźni. Nie ukrywam, że to był dla nas duży problem. Nie ma tam wielu motocyklistów, kierowcy traktowali nas jak coś, co koniecznie trzeba wyprzedzić, a co więcej, większość z nich uważała, że w naszym przypadku do tego manewru nie jest im potrzebny wolny przeciwny pas. Przykłady beznadziejnego zachowania kierowców w stosunku do nas można by mnożyć, ale nie tylko o tym ma być ten post. Bez ogródek i zbędnego przebierania w słowach, ja im daję za to olbrzymiego minusa.

 

Scenki  z kategorii “Bydło na drodze”

W Gruzji znak „uwaga na bydło” nabiera zupełnie nowego głębszego wymiaru. Krowy, konie i świnie, czasem też gęsi dyktują warunki na drodze. Z krowami sprawa jest całkiem prosta, jak stanie taka na środku ulicy to często po prostu patrzy gdzieś nieobecnym wzrokiem i udaje, że problem jej nie dotyczy. Sytuacja komfortowa, trzeba po prostu wyminąć. Jeśli jest ich więcej, to w końcu powoli ze stoickim spokojem zaczną iść w jednym kierunku.  Świnie to natomiast zupełnie inna historia, bo w przeciwieństwie do krów, nie kooperują ze sobą. Każda w panice biegnie w inną stronę, najpierw jednak obowiązkowo pod koła. W tunelu też zawsze należy spodziewać się bydła. A za ostrym zakrętem? Tak. Też należy spodziewać się bydła.

 

Scenki z kategorii “Psy”

Nie wiem, o co chodzi z psami w Gruzji, ale zdecydowanie nie przepadają za motocyklistami. Przez tyle małych wiosek już przejechaliśmy w różnych krajach i nigdzie psy nie rzucały się na nas tak jak tam. Jednak psy na wioskach to i tak pikuś w porównaniu do psów pasterskich, które spotykaliśmy w górach. Te to dopiero diabły wcielone. Przysięgam, nigdy nie jechałam tak szybko po szutrach, jak wtedy gdy goniły nas psy pasterskie. Nawet wrzuciłam czwórkę, co mi się nie zdarza.

Scenki z kategorii “Chaczapuri”

Pierwszego dnia naszego pobytu w Gruzji, dokładniej w Batumi, poszliśmy do knajpy. Oczywiście umęczeni straszliwie, głodni okrutnie, chcieliśmy zjeść coś dobrego i gruzińskiego. Z gruzińskich przysmaków kojarzyłam jedynie Chaczapuri, czyli takie chlebki z czymś w środku, z serem, czasem z mięsem, warianty są różne. Pytamy jednak pani kelnerki, co typowo gruzińskiego by nam poleciła, bo i tak nic nie rozumieliśmy z karty. Pani zaczęła coś opowiadać, skłamałabym gdybym powiedziała, że słuchaliśmy. Jak skończyła mówić, oczywiście ochoczo przystaliśmy na jej propozycje, a ja dodałam, że poprosimy jeszcze Chaczapuri. Zdziwiła się, ale nic nie powiedziała. No. To skończyliśmy ze sporym zapasem Chaczapuri.

 

Scenki z kategorii “Gawarisz pa ruski?”

To pytanie w Gruzji pada bardzo często. Nasza odpowiedź zawsze była taka sama- „ciut ciut”. Oznacza to, że w ogóle nie gawarimy, ale jak powiesz coś po rusku, to może cokolwiek zrozumiemy, a odpowiemy i tak po polsku.

Scenki z kategorii “Noclegi”

Jeżdżąc po Gruzji prawie zawsze spaliśmy w guest housach, czyli u gruzińskich gospodarzy, którzy podnajmują turystom pokoje u siebie w domu. W większości przypadków był to pobyt all inclusive, czyli wioska bez sklepu czy knajpy, więc w cenie noclegu jest i śniadanko i kolacyjka i często też winko. W takim przybytku z widokiem na piękne góry Kaukazu spędziliśmy nasz dzień odpoczynku. W małej wiosce Peri oddalonej o ok 50 km od Mestii mieszkała sobie pewna rodzina. Absolutnie fantastyczni ludzie. Wszystko co tam zjedliśmy i wypiliśmy pochodziło z ich gospodarstwa, sery od ich krów, miód z ich pasieki, wino z ich winogron, woda z ich źródełka. Dobrze sobie czasem przypomnieć, jak powinno smakować jedzenie. O stolicę niestety musieliśmy też zahaczyć. Piszę „Niestety”, ponieważ możecie mi wierzyć, nie ma nic miłego w jeżdżeniu motocyklem w trakcie upału po ogromnym zakorkowanym mieście, którego się nie zna. Raczej od tego stronimy, ale w Tbilisi byliśmy umówieni na zmianę opon. Na szczęście zatrzymaliśmy się u znajomej przyjaciela Jarząbka- Mariam. Super dziewczyna, dobra, ciepła, dbała żeby niczego nam nie brakowało. Poopowiadała nam trochę o Gruzji, pokazała ciekawe miejsca, odczarowała miasto, do którego na początku podchodziliśmy raczej niechętnie.

 

Scenki z kategorii “Kaukaz”

Pojeździliśmy trochę po górach. Zrobiliśmy między innymi popularną, wśród miłośników terenowej jazdy, widokową pętlę w regionie zwanym Swanetią (przez miasteczka Mestia -> Ushguli -> Lentekhi). Kilka dni później postanowiliśmy też pokusić się o zobaczenie Tushetii-  malowniczego regionu bardziej na wschodzie kraju. Jest tam taka trasa przez przełęcz Abano, która leży już całkiem wysoko, bo 2800 m n.p.m., do miejscowości Omalo. Mimo dobrego nastroju na początku, bo nawet, jako królowa dobrego wyszukanego żartu, wymyśliłam:

– Jarząbek, jak jedziemy do Omalu?

– No jak?

– Pomalu.

i tak przez parę godzin, okazało się, że to nie był mój dzień na wjazd. Trasa była wymagająca, dużo ostrych zakrętów pod górę po luźnych kamieniach, całkiem dużo samochodów, kilka razy upadłam, popłakałam się, zrobiłam awanturę i wkrótce wracaliśmy na dół.

 

Scenki z kategorii “Na granicy”

Zawsze na granicy w państwie, co do którego nie jesteśmy pewni, pytamy czy musimy wykupić ubezpieczenie dla naszych motocykli.  Pani w okienku w Batumi odpowiedziała „if you want to”. No to „jeśli chcemy”, to oczywiście, że nie chcemy! Jakie było nasze zdziwienie, kiedy chcieliśmy opuszczać Gruzję, a tu pan na granicy nam mówi, że nie mamy obowiązkowego ubezpieczenia i mandat. Na nic zdały się tłumaczenia, że nikt nam nie powiedział, że to obowiązkowe ubezpieczenie, a tak poza tym to my już z tego kraju wyjeżdżamy. Co więcej wystarczyło cofnąć się o 200 metrów do budy, gdzie takie ubezpieczenia sprzedawali i mandatu by nie było, ale tego też nam nie powiedzieli.

Scena finałowa “Wiza do Azerbejdżanu”

Tu były największe jaja. Początkowo mieliśmy jechać przez Armenię, do której Polacy nie potrzebują wiz, nie Azerbejdżan. W związku z tym, osoba odpowiedzialna w naszej rodzinie za wizy, nie będę wskazywać jej palcem, była święcie przekonana, że nie potrzebujemy wiz do Azerbejdżanu, bo jej się już trochę pomieszało. Co więcej, przekonywała o tym fakcie wiele spotykanych przez nas osób, a także funkcjonariusza na granicy Gruzińskiej, który zapytał, czy takową wizę posiadamy. Utknęliśmy więc na jakiś czas w pasie ziemi niczyjej pomiędzy Gruzją a Azerbejdżanem. Na szczęście okazało się, że istnieje instytucja wyrobienia wizy ekspresowej online, co miało zając tylko 3h. Na nieszczęście okazało się po 3 h, że w Azerbejdżanie była awaria prądu, przez co system wizowy nie działał. Wróciliśmy do Gruzji, z mandatem i koniecznością wykupienia 15dniowego ubezpieczenia dla motocykli tak naprawdę na 15 minut.

 

Komentarze

  • Liwia

    Super czyta się te scenki, śledzimy na bieżąco 🙂 trzymajcie się tam dzielnie. Szaleni kierowcy to niestety zmora w wielu krajach – to samo Peru, Kolumbia, Boliwia. Marta ja Cię podziwiam. Nie raz z pozycji pasażerski dziękuję w duchu, że nie muszę zmagać się z chaosem dużych miast lub hardcorowych mielin jako kierowca. Ale niewątpliwie dla Ciebie wielki hart ciała, umysłu i ducha, być może rozdział jeszcze przede mną. Szerokości!

    14 lipca 2018 at 15:08
  • Oskar

    > Scenki z kategorii „Na granicy”

    Polecam stronę polskiego MSZ zamiast “pań z okienka” https://www.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/profile_krajow/gruzja

    15 lipca 2018 at 20:21
Pozostaw komentarz