ŁADOWANIE

Indie! I dlaczego ich nie polecam

DreamCatchersJourney

Indie! I dlaczego ich nie polecam

W Nepalu przy śniadaniu

W Nepalu przy śniadaniu zgadałam się z pewnym miłym staruszkiem. Od słowa do słowa, dotarliśmy do tematu Indii. Starszy Pan powiedział wtedy coś, co mi się bardzo spodobało i w zasadzie ubrało w słowa to, co głęboko w serduszku czułam, ale nie potrafiłam zdefiniować. Jego słowa brzmiały tak: „Uwielbiam Indie, ale nigdy nie poleciłbym tego kraju żadnemu z moich znajomych”. I tym miłym akcentem zapraszam Was do zapoznania się z moimi rozważaniami na temat Indii.

Ze skrajności w skrajność

Dlaczego to, co powiedział Starszy Pan jest w mojej opinii bardzo trafne? Bo Indie nie dają za wiele miejsca na pośrednie emocje, one wymagają od Ciebie skrajności. Love it or hate it i tak na okrągło. Jeśli lista rzeczy, które pokochasz w tym chaosie będzie dłuższa niż lista tych, za które wysadziłbyś ten kraj w powietrze, wspaniale! W przeciwnym razie będziesz miał okropne wakacje, a ja nie chcę przykładać do tego ręki!

DreamCatchersJourney

Ruch uliczny

Zaczniemy od pogadania o ruchu ulicznym, bo o tym krążą największe legendy. Jest trudno, ale hola hola, nie aż tak trudno i nie wszędzie. I tu zaznaczam, że WSZĘDZIE to my też nie byliśmy, bo to ogromny kraj, ale znaleźliśmy się kilka razy w totalnie różnych warunkach drogowych niby w tym samym kraju, więc to jest ciekawe i o tym opowiem. Indusi jeżdżą tak, żeby dojechać w miejsce swojego przeznaczenia możliwie, jak najszybciej, jak najtaniej i jak najkrótszą drogą. Oni obrazują taki klasyczny problem komiwojażera, jeśli ktoś interesuje się teorią grafów. Jeśli więc ich optymalna ścieżka prowadzi pod prąd, to trudno. Nie oznacza to jednak, że będą jeździć pod prąd, tak żeby zrobić Ci krzywdę albo Cię zabić. Na tym nikomu nie zależy i to jest akurat najmniejszy problem, jaki możesz mieć na drodze. Dużo większym problemem jest „prawo większego”, czyli jeśli jadący z naprzeciwka pojazd jest większy od Ciebie to na pewno zacznie manewr wyprzedzania, bo to Twoim obowiązkiem jest mu zjechać z drogi. To co również zaobserwowaliśmy obierając najkrótszą trasę z New Delhi do Nepalu to zjawisko, które nazwałam „niekończącym się miastem”. Niekończące się miasto charakteryzuje się tym, że przez 330 km jedziesz w zasadzie non stop przez zatłoczone miasto. 50 km za New Delhi przestałam się łudzić, że „przedmieścia”, kiedyś się skończą i dobrze, bo się nie skończyły. Z drugiej jednak strony w stanach Indii wschodnich, np. w Sikkim czy w Bengalu jeździ się po prostu fenomenalnie. Kierowcy nie robią nic głupiego, na skrzyżowaniach stoją policjanci kierujący ruchem, których o dziwo wszyscy respektują, a główną zasadą bengalskiej kampanii bezpieczeństwa jest: SAFE DRIVE, SAFE LIFE. Można? Można.

Podejście do kobiet

O tym aspekcie też krąży wiele przykrych historii, które zagnieździły się praktycznie każdemu, gdzieś z tyłu głowy. Kto z nas nie słyszał o gwałtach w Indiach ręka w górę? No właśnie. Problem z traktowaniem kobiet w Indiach istnieje i jest poważny, ale z drugiej strony ja tak bardzo nie lubię generalizowania, wrzucania wszystkich do jednego worka, pokazywania kraju tylko z jednej najgorszej strony, bo skoro w Telewizji mówią, że tam się źle traktuje kobiety, to widocznie wszyscy Indusi źle traktują kobiety. To jest krzywdzące i po to między innymi się podróżuje, żeby wyrobić sobie własne opinie. Przez te parę tygodni w Indiach mieliśmy styczność z wieloma ludźmi w naprawdę różnych okolicznościach, byli to głównie mężczyźni. Wszystkie te kontakty były bardzo pozytywne, niemniej jednak bywają sytuacje, w których kobieta może poczuć się niekomfortowo lub nawet bardziej niż niekomfortowo. Raz Jastrząbek musiał stanowczo zareagować, gdy ja zostałam przy motocyklach, a on poszedł kupić wodę. Zatrzymał się wtedy przy mnie samochód, z którego wysiadło kilku zafascynowanych i lekko podpitych mężczyzn, deklarujących, że po pierwsze bardzo mnie lubią, a po drugie jestem ładna, w skrócie „you are pretty I really like you”. Problem się pojawił, jak zaczęli robić sobie zdjęcia i wpadli na pomysł, że będą mnie przy tym obejmować, co mi się bardzo nie spodobało. Znam jednak parę innych historii „z pierwszej ręki” podróżniczek, które na swojej skórze doświadczyły molestowania, w szczególności „zbłąkanych łapsk”, które przypadkiem wylądowały na ich tyłku lub piersi. Trzeba uważać, jak z resztą wszędzie, stanowcze i asertywne podejście jest tu na wagę złota, ALE, o czym również należy pamiętać, to się wcale nie musi wydarzyć! Populacja Indii liczy 1,3 miliarda ludzi i gwarantuję, że większość z nich jest super serdeczna.

Sieć kontaktów

A propos indyjskiej serdeczności. Statystyczny Indus zaangażuje tylu znajomych, ilu potrzeba, żeby Ci pomóc, a żadnemu znajomemu nie przyjdzie do głowy odmówić. Tak to już tam jest.

Noclegi

W Indiach można spać tanio, bardzo tanio albo za darmo. Pewnie da się też drogo, ale nie wiemy, nie próbowaliśmy. W każdym razie, dobrze sobie nocleg zorganizować wcześniej przez Internet i poszukać na jego temat opinii, szczególną uwagę przywiązując do hasła “czysta pościel”, oszczędzi to potem rozczarowań. I cena oczywiście też przyjemniejsza. Co się jednak stanie, jeśli noclegu będziecie szukać na tzw. żywioł? Opcje są dwie, albo trafi się Wam miejscówka z super klimatem z przytulną kafejką na dole i księgarnią na pięterku albo wylądujecie w czymś, co nazwaliśmy, może niezbyt elegancko, ale trafnie- shithole. Opcja numer 1 trafiła nam się raz, opcja numer 2, sami zgadnijcie.

India – I Never Do It Again?

Czy jesteśmy w grupie, która nosiłaby koszulki „India – I Never Do It Again”? NIE. Było ciężko, ale ostatecznie podobało nam się, serio! W dodatku naszym głównym celem w Indiach było Ladakh, które odpuściliśmy z powodu obfitych opadów śniegu. Wrócimy więc tam na pewno, podejrzewam jednak, że to będzie ostatni raz, kiedy po Indiach będziemy przemieszczać się motocyklami. To była fajna przygoda, ale jest tyle innych krajów na świecie, które podobały nam się po prostu… bardziej 😉 Znamy jednak, co najmniej dwóch niesamowitych podróżników, którzy w Indiach pozostawili swoje serca, napisali o tym książki i oprowadzą Was po tym kraju o niebo lepiej niż my. Witold Palak, którego ostatniej książki nie mieliśmy okazji jeszcze przeczytać, ale na pewno to nadrobimy po powrocie! Witold podróżował przez Indie klasycznym Royal Enfieldem. Byliśmy z Nim na łączach praktycznie przez cały nasz pobyt, był dla nas nieocenioną skarbnicą wiedzy. Drugi podróżnik, o którym mowa to Robb Maciąg. Tego pana poznaliśmy na festiwalu filmów podróżniczych, a książka “Tuk Tuk Cinema” opowiada o jego podróży po Indiach na skuterze, podczas której puszczał dzieciakom “Bolka i Lolka”. Opowieść Roberta podczas festiwalu The Art of Ride, była najlepszą prezentacją podróżniczą jaką do tej pory mieliśmy okazję zobaczyć. Także polecamy!

Pozostaw komentarz